|
Lesława Jaworowska
Trener Rozwoju Osobistego i Duchowego
WROCŁAW
Zapisy na sesje indywidulane we Wrocławiu oraz informacje o metodzie:
(0) 692-098-076
poczta@radykalnewybaczanie.com.pl
Chcesz wiedzieć więcej o mnie? Wejdź tutaj.
|

Bert Hellinger "O aborcji".
Są to notatki (zapis) z warsztatów które odbyły się w ramach FORUM KONSTELACJI
RODZINNCH pt. "Jak żyć i wzrastać w miłości" (How to live and
grow in love) prowadzonego przez Berta Hellingera w Polsce w listopadzie
2004.
Chciałbym powiedzieć coś o aborcjach i wpływie, jaki mają na związek.
Zajęło mi trochę czasu, żeby zrozumieć jak aborcje wpływają na rodzinę.
Jeżeli usuwa się dziecko, oznacza to, że rodzice chcą się pozbyć dziecka
i żyją w iluzji, że mogą pozbyć się dziecka w ten sposób. NIGDY nie możemy
pozbyć się członka rodziny, a dzieci, nawet, jeśli jeszcze nie przyszły
na świat, należą do systemu rodzinnego.
Aborcja ma zupełnie różny wpływ na matkę i ojca, mimo, że są równo odpowiedzialni
za aborcję. Wpływ aborcji na matkę jest o wiele bardziej traumatyczny
niż na ojca. W akcie aborcji kobieta oddaje część swojego ciała i swojej
duszy, czyli gubi coś (traci coś) zarówno w swojej duszy jak i w swoim
ciele i teraz, zarówno dusza jak i ciało poszukuje tego, co zostało zgubione
(stracone). Dlatego też matkę "ciągnie" w stronę usuniętego
dziecka i bardzo często matki chcą iść za usuniętym dzieckiem, chcą umrzeć.
To często ujawnia się w wielu ustawieniach. Wiele matek, chce po prostu
(w ustawieniu) położyć się obok usuniętego dziecka. Jeżeli matka tego
nie zrobi, żyjące dziecko (dzieci) tej matki będzie się chciało położyć
zamiast niej obok usuniętego dziecka (będzie dążyło w stronę śmierci).
W ten sposób dziecko mówi do matki "zrobię to za Ciebie mamo".
Dzieci mogą wtedy chorować, właśnie przez tego typu powiązanie. Tego typu
dynamika nie jest dobrym rozwiązaniem dla nikogo. Ani dla usuniętego dziecka,
ani dla matki, ani dla żyjącego rodzeństwa.
Innym skutkiem aborcji jest to, że bardzo często w tym momencie związek
takiej pary się kończy. Wiele par rozstaje się po aborcji i związek takiej
pary nie może być kontynuowany. Kobieta usuwając dziecko, zabija także
"część" swojego partnera, którą reprezentuje to dziecko dla
niej.
Jest jeszcze dynamika inna, która także funkcjonuje po aborcji - płacenie
za winę. Nazywamy to odpokutowywaniem. Postaram się to wyjaśnić, punkt
po punkcie.
Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli (w ustawieniu) matka powie do
usuniętego dziecka "zabiłam Cię" - bez żadnego ukrywania, robienia
przykrywki z innych, milszych zdań, okazuje się, że pojawia się wielka
ulga, zarówno dla matki, jak i dla usuniętego dziecka. Nie ma już "zabawiania
się tym", spotykamy się w ten sposób z tą sprawą bezpośrednio - twarzą
w twarz z prawdą. My, kiedy myślimy o tym, kusi nas, żeby stanąć po którejś
stronie - po stronie dziecka - przeciwko ojcu i matce - osądzamy ich.
Szczególnie, jeśli postrzegamy to jako morderstwo - w takim podejściu
nie ma rozwiązania.
Co byłoby rozwiązaniem?
Musimy przesunąć się na inny poziom, poza rozróżnianie, co jest dobre
- co jest złe, bo w ostatecznym rozrachunku nikt nie może zabić drugiej
osoby. Tak więc pomysł, że możemy władać ludzkim życiem - jest iluzją.
Musimy wznieść się na inny poziom, na poziom duchowy, bo tylko na tym
poziomie ujawnia się nam rozwiązanie. Bo jeśli otworzymy się na świat,
taki, jakim on jest i na to, co się dzieje na świecie, bez względu na
to, czy oceniamy to jako dobre, czy złe, to wyraźnie zobaczymy, że za
tym wszystkim stoi inna siła. Cokolwiek się wydarza jest prowadzone inną
siłą (przez Boga).I ten pomysł, że możemy wypowiadać się za czy przeciw
jest czystą iluzją. Jeżeli w ten sposób patrzymy na rzeczy, to pomysły,
jakie mamy na temat Boga, stają się absurdalne. Zarówno dobro, jaki i
zło są wolą boską, bez względu na to, co robimy. Jesteśmy jak figury na
szachownicy, którymi porusza ktoś inny (Bóg). I gdybyśmy popatrzyli na
to w ten właśnie sposób, to uświadomilibyśmy sobie, że to nie my odbieramy
życie komuś i że nie można stracić także dziecka usuniętego - jest ono
odbierane przez coś większego (przez Boga).
Zatem jeśli w związku była aborcja, to wtedy rodzice powinni popatrzeć
na to usunięte dziecko, poczuć ból winy i oddać dziecko Bogu - bez względu
na to, co to oznacza (czym ten Bóg jest, czy nie jest) i pokłonić się
przed tą większą siłą. I patrząc na rzeczy w ten sposób - aborcja nie
może być stratą dla dziecka, jest mu to przeznaczone i taki właśnie jest
los tego konkretnego dziecka - że miało być ono rodzicom odebrane. Zatem
rodzice, którzy czują się winni powinni oddać zarówno siebie jak i to
dziecko tej wielkiej, tajemniczej sile i w tym momencie staną się pełni
pokory, potem patrzą na siebie nawzajem i mówią "zgadzamy się teraz
na konsekwencje tego, co zrobiliśmy" wtedy mogą znów być razem, ale
będzie to już innego rodzaju związek - na innym poziomie i na innych zasadach.
To by było rozwiązaniem w takiej sytuacji.
Ponad nasze osądy, co jest dobre, co jest złe i winy i niewinności i
naszego żalu za usuniętym dzieckiem -jest ŻYCIE, które rządzi się innymi
prawami i jedynie musimy być pokorni i powstrzymywać się od osądów.
I jeszcze coś. Zauważyłem, że kobiety, które usunęły ciążę, bardzo często
odrzucają matkę i w podobny sposób jak odrzucają matkę - odrzucają dziecko.
I znowu - nie ma w tym żadnego osądu moralnego, to jest po prostu obserwacja
uwikłania. Nikt nie może uciec od tego, więc ja jestem bardzo uważny i
ostrożny i pozostaję w miłości i szacunku w stosunku do każdego i wtedy
jestem najbliżej tej potężnej, twórczej siły, która steruje tym wszystkim.
Chciałbym jeszcze coś powiedzieć o odpokutowywaniu. Jeżeli ktoś uczynił
jakąś krzywdę danej osobie - na przykład poprzez aborcję, czy też, jeżeli
ktoś zabił kogoś drugiego celowo lub w wyniku wypadku, wtedy pojawia się
pragnienie wyrównania. Taka osoba czuje się bardzo niewygodnie, dopóki
nie przecierpi, nie doświadczy jej coś bardzo podobnego. Dlatego też taka
osoba (w ustawieniu) bardzo jest ciągnięta w stronę śmierci i jeżeli umrze,
wtedy ma poczucie, że wina została odkupiona i czuje się wtedy spokojniej.
Natomiast w tej rzeczywistości, w tym wymiarze jest to oczywiście "śmieszne".
Jeżeli jakaś osoba, chce odkupić winy - na kogo taka osoba patrzy, o kim
myśli? Myśli o sobie, tylko i wyłącznie o sobie, chce się lepiej poczuć,
chce poczuć ulgę. Dlatego też "odkupienie win", odpokutowywanie,
jest absolutnie ukierunkowane na siebie samego - jest samolubne. Ktoś
taki, nie ma na uwadze osoby, którą skrzywdził, tylko siebie. Dlatego
też, matka, która chce iść za usuniętym dzieckiem, nie patrzy na usunięte
dziecko, jest wpatrzona w siebie, a dziecko traci z widoku, przestaje
je widzieć. (...)
Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym wspomnieć. Po aborcji, jeżeli
pojawia się następna ciąża, bardzo często następuje poronienie. Nieomalże
tak, jakby następne dziecko nie czuło się bezpiecznie. Wtedy też kolejne,
urodzone dzieci boją się rodziców, nie czują się z nimi bezpiecznie i
w duszy także trzeba się tym zająć, poprzez przyjęcie usuniętego dziecka
do swojego serca i popatrzenie na pozostałe dzieci razem z usuniętymi
dziećmi ( w sensie, że jeśli kobieta jedno dziecko usunęła, a drugie urodziła,
to powinna myśleć o tym urodzonym dziecku, że jest jej drugim dzieckiem,
powinna zawsze mieć w pamięci WSZYSTKIE swoje dzieci).
Teraz o poronieniach.
Poronienia nie są tym samym, co aborcja. Rodzice często ponoszą głęboką
żałobę po dziecku poronionym. Natomiast mogą zrobić dokładnie to samo
- oddać to dziecko większemu życiu i żyć dalej.
Polecam także gorąco przeczytanie artykułu na temat aborcji
na tej stronie http://www.soulwork.net/international/polska/pl_abortion.htm
Z Magdaleną Radwańską licencjonowanym psychoterapeutą IIPLCARR, rozmawia
Małgorzata Osipczuk
Czym się zajmuje instytut IIPLCARR ?(International Institute of Pregnancy
Loss and Child Abuse Research and Recovery - Instytut Terapii i Badań
Strat związanych z Ciążą oraz Przemocy wobec Dzieci)
Jest to międzynarodowa organizacja skupiająca naukowców, terapeutów, psychologów
i lekarzy. Dyrektorem placówki jest Philip Ney, kanadyjski profesor psychiatrii
Uniwersytetu British Columbia, psycholog, który od lat zajmuje się badaniami
nad przemocą słowną i fizyczną, zaniedbaniem oraz ich skutkami. Opracował
on program terapeutyczny dla osób mających problemy depresyjne, nerwicowe,
a także obciążonych traumą. Prace instytutu poza standardowa działalnością
terapeutyczną, skupiają się na urazach związanych z aborcją, poronieniem,
zgonem dziecka podczas porodu lub w późniejszym czasie.
Jakie czynniki najczęściej doprowadzają kobietę do aborcji ?
Czynników takich jest wiele, nasze mamy i ciocie dokonywały aborcji "z
biegu". Panowało wówczas społeczne przyzwolenie na dokonywanie takich
zabiegów. Niezwykle ważnym czynnikiem jest fakt, iż kraj nasz przez wieki
był doświadczany przez wojny, holokaust i inne tragedie, co predystynuje
nas do tego rodzaju zachowań jak aborcja. Na oczach naszych rodziców ginęły
całe miasta ludzi. Wobec tak masowej zagłady jednostkowa śmierć, zwłaszcza
płodu, nie przeraża w takim stopniu. Co więcej, lekarze by uzyskać kolejny
stopień specjalizacji, byli zmuszeni wykazać się umiejętnością usuwania
ciąży. Głównym jednak czynnikiem wpływającym na decyzję o zabiegu, jest
brak wsparcia ze strony mężczyzny, bez względu na to, czy dotyczy to przypadkowego
i nieobecnego partnera, chłopaka nalegającego na aborcję, czy też męża.
W przypadku nastolatek jest to często presja matki, która w przeszłości
też usunęła ciążę. Zdarzają się też takie sytuacje, gdy młoda dziewczyna
pragnie urodzić dziecko, a nacisk ze strony rodziców zmusza ją do podjęcia
takiej decyzji.
Co się dzieje z psychiką kobiety w czasie procedury aborcyjnej ?
Uzależnione jest to w dużej mierze od podejścia lekarza. Polskie kobiety
opowiadają często o wręcz karygodnym zachowaniu lekarzy - nieodpowiednia
dawka narkozy, krzyk i wulgarne słownictwo. Zabieg taki staje się bardzo
bolesny. Kobieta w jego trakcie ma wyostrzoną percepcję, czujnie wychwytuje
wszelkie dźwięki, obrazy, zapachy, rozmowy personelu. W przyszłości podobne
bodźce zmysłowe będą kojarzyły się w jej umyśle z aborcją i konfrontowały
ją z tym przeżyciem. Część kobiet bezpośrednio po aborcji reaguje depresją.
Psychika kobiet, które wielokrotnie decydują się na taki zabieg w pewnym
sensie przystosowuje się, jednak do pewnego momentu kryzysu - aż się "nie
rozleci".
Czy "syndrom postaborcyjny" dotyczy wszystkich kobiet decydujących
się na taki zabieg ?
Zarówno kobiety, które od początku gnębią się wątpliwościami, jak i te,
które przystępują do zabiegu z silną racjonalizacją i bez większych skrupułów
- doświadczą jego psychicznych konsekwencji. Nawet gdy same starają się
nie poddawać refleksji, ich psychika będzie manifestować problem poprzez
np. zespoły lękowe, czy wręcz psychotyczne i różnego rodzaju uzależnienia,
a ciało poprzez zaburzenia ginekologiczne, skłonności do nowotworów, stanów
zapalnych dróg rodnych, itp.
Czym się charakteryzuje "syndrom postaborcyjny" i w jakim
czasie po zabiegu występuje ?
Tym trudniej jest to badać, że może wystąpić w różnym okresie. Najbardziej
się nasila w momencie, gdy przychodzi na świat dziecko. Zespół ten ujawnia
się w sposobie odnoszenia się matki do dziecka. Kobiety mają problem z
dotykaniem niemowlaka, raz już pozwoliły na "zniszczenie" dziecka
i nie mają zaufania do swoich rąk, boją się kąpać noworodka, budują nierówną
więź z tym dzieckiem na zmianę przyciągając je i odpychając. Mają tendencje
do niekontrolowanych wybuchów złości, biją i krzyczą, a potem żałują.
Głównym objawem tego syndromu jest depresja, która może wystąpić w różnych
momentach (np. depresja poporodowa) i różnych formach, niekoniecznie związanych
z macierzyństwem. Poza tym syndrom może się objawić w postaci różnych
zaburzeń psychicznych, np. natręctwa, lęki. Słyszałam np. o tym, że kobieta
nie mogła patrzeć na mięso. Powodowało to lęk, choć oczywiście nie było
bezpośrednio przez nią kojarzone z dokonaną aborcją. Może też występować
duża skłonność do nałogów. Nałóg jest też rodzajem depresji, tylko przykrytym
całą tą kwestią uzależnienia. W grę może wchodzić np. alkohol, ale również
uzależnienie od pracy. Mogą to np. być kobiety, które przez otoczenie
postrzegane są jako kobiety sukcesu, radzące sobie świetnie, zorganizowane,
twarde i bez żadnej serdeczności. Przyjmuje się, że matki przerywające
ciążę są też specyficznie okaleczone w rodzinach, z których pochodzą.
Żeby podjąć taki krok trzeba być zaniedbanym, aborcja jest przecież rodzajem
przemocy wobec siebie. Osoby, które miały komfortową rodzinę, odpowiednią
ilość miłości i uwagi - raczej tego nie robią. Bo to jest wbrew naturze
i samej sobie.
Jak zachowują się kobiety po zabiegu? Czy może się zdarzyć postawa
typu "nic się nie stało" ?
Może tak być, ale myślę, że tak się zdarza po drugiej, trzeciej, czy dalszej
aborcji. Przy pierwszej chyba nie, z mojego doświadczenia terapeutycznego
wiem, że pojawia się tzw. "odruch przerażenia". Ulega on potem
stłumieniu i odchodzi się od niego. Część kobiet nie odczuwa takiego wstrząsu
zupełnie. Znamienne jest, że w późniejszym czasie, np. w rocznicę aborcji,
przy urodzeniu dziecka lub w kontaktach z obcymi dziećmi wraca wspomnienie
i świadomość popełnionego czynu. Widok innych dzieci skłania je do zastanawiania
się ile lat by miało i jak by wyglądało ich własne dziecko. W konsekwencji
może to doprowadzić do uczucia nienawiści wobec dzieci w ogóle. Wroga
postawa wobec dzieci charakteryzuje także tzw. "osoby ocalone od
aborcji".
Kogo określa się mianem "ocalonego od aborcji" ?
Jest to termin stosowany do szerokiego grona osób, którym, w odróżnieniu
od innych, dane było przeżyć np. katastrofę, wojnę, wypadek, itp. Podobne
piętno na psychice odciska się w przypadku dzieci urodzonych w rodzinach,
w których dokonywano aborcji i to zarówno przed ich przyjściem na świat,
jak i później. "Syndrom ocalonego" wystąpi również u ludzi,
wobec których matki planowały aborcję, ale z różnych przyczyn ta decyzja
nie doczekała się realizacji. Ocaleni tego typu są dotknięci lękiem przed
śmiercią, przed własnym unicestwieniem. Może się on przejawiać w różnych
formach i okolicznościach, np. napadami paniki, lękiem przed ciemnością
lub przed bólem. Osoby, które się boją o siebie, nie wiadomo z jakiego
powodu, np. mdleją na widok strzykawki, mają brak poczucia sensu własnego
życia, przypadkowości swojego istnienia, często są osobami ocalonymi przed
aborcją. Kolejnym objawem jest wszechogarniające poczucie winy, osoby
takie są skłonne do postrzegania siebie jako źródła problemów i kłopotów
rodzinnych. Mają poczucie, że komuś przeszkadzają, że zajmują komuś miejsce.
Syndrom ten objawia się także u dzieci, których matki podczas ciąży przyjmowały
leki poronne, a mimo to urodziły. Dzieci w gruncie rzeczy czują, że są
niechciane, potem mogą od tej świadomości uciekać, choćby w uzależnienia.
Dzieci, które urodziły się w rodzinie, gdzie miała miejsce aborcja, tzw.
"dzieci zastępcze" niosą na sobie ciężar dzieci usuniętych.
Są one obciążone nadmiernymi oczekiwaniami matki, która nieświadomie liczy
na to, że spełnią podwójnie jej marzenia. Gdy syn, czy córka sprawiają
problemy matka często może łapać się na myśli, że to nienarodzone dziecko
mogłoby być mniej kłopotliwe.
Czy rodzice powinni przyznawać się dzieciom do dokonanych aborcji
?
Jestem przekonana, że tak. Należy sobie zdawać sprawę, że będzie to trudne
przeżycie dla dziecka. Będzie ono odczuwało żal, złość, może mieć pretensje
do rodziców. Z uwagi na ciężar problemu nie wolno zostawiać go samego
z tą informacją, ważne jest żeby dać mu wsparcie i rozmawiać. Jednak ujawnienie
prawdy jest konieczne ze względu na dobro dziecka, ponieważ daje mu to
szansę na odkrycie źródeł jego lęków, nieprzystosowania, niskiego poczucia
wartości. Taki sekret nieujawniony będzie istniał w podświadomości rodziny.
Zdarza się, że nienarodzone rodzeństwo pojawia się w koszmarach sennych
u dziecka. Nie może ono wtedy zrozumieć dlaczego śni mu się śmierć braciszka,
którego przecież nigdy nie było.
Czy aborcja ma także wpływ na psychikę mężczyzn ?
Aborcja odciska piętno na całej rodzinie. Często jest tak, że mężczyzna
zaczyna cierpieć na impotencję i zazwyczaj nie jest to przez niego wiązane
z usunięciem ciąży przez partnerkę. Niejednokrotnie towarzyszy temu oziębłość
wobec kobiety, agresja. Mężczyźni mogą też doświadczać poczucia niemocy
wynikającej z tego, że nie byli w stanie lub nie chcieli obronić swojego
dziecka przed aborcją. Początkowo mężczyźni nie przyjmują do wiadomości,
że aborcja ich partnerki może być źródłem ich problemów, a w trakcie terapii
wolniej niż kobiety konfrontują się z tym.
Jakie konsekwencje dla związku miedzy kobietą a mężczyzną niesie ze
sobą aborcja ?
W nieformalnych związkach najczęściej skutkuje ich zerwaniem, a w przypadku
małżonków następuje coraz większe oddalanie ich od siebie. Problem pogłębia
się, jeżeli kwestia ta jest przez nich odkładana, nie rozmawia się o niej
i o uczuciach jakie powoduje. To może zrodzić wielką nienawiść między
niegdyś bliskimi sobie ludźmi. Kobiety najczęściej radzą sobie z aborcją
tak, że zrzucają całą odpowiedzialność na mężczyzn i kierują do nich wiele
negatywnych uczuć.
Czy fakt, że kobiety decydują się na kolejną aborcję można traktować
jako znaną psychologom tendencję do powtarzania przebytych urazów ?
Mamy skłonność do powtarzania naszych życiowych tragedii, a także tragedii
naszych rodziców. Wynika to z nieświadomej potrzeby poradzenia sobie z
tym traumatycznym przejściem, z wiary, że tym razem uda nam się rozwiązać
problem. Dla przykładu, tym samym kierują się córki alkoholików wychodząc
za mąż za mężczyzn ze skłonnościami do alkoholu. Ufają, że są w stanie
ich ocalić, choć nie udało się to w przypadku ich rodziców.
Jaka jest sytuacja psychologiczna aborterów ?
Oni muszą być specyficznie wychowani, poranieni. Paradoksem jest to, że
ginekolodzy, którzy wykonują zabiegi często są również położnikami. W
USA aborcja jest w pełni zalegalizowana w większości stanów, dokonywana
jest nawet w zaawansowanej ciąży (II, III trymest). Tak rozwinięte dziecko
po wyciągnięciu z łona matki jeszcze żywe pozostawia się bez opieki, skazując
je w ten sposób na powolną agonię. Potem ten sam lekarz odbiera porody.
(W Polsce, ze względu na prawo zabraniające dokonywania aborcji, wygląda
to nieco inaczej: ginekolodzy raczej nie dokonują zabiegów w tak zaawansowanej
ciąży, bowiem wiąże się to z zagrożeniem życia pacjentki.) Usunięcie ciąży
dla lekarza także może być traumą. Dla wielu ginekologów, którzy wykonywali
zabiegi we wczesnych ciążach, momentem przełomowym stało się wprowadzenie
USG. Mogli oni dzięki temu zaobserwować płód starający się "uciec"
przed narzędziami ginekologicznymi używanymi w czasie aborcji. Zdarza
się, że bycie aborterem wiąże się z postępującym alkoholizmem. Alkohol
zdaje się znieczulać dopóki jest dostępny. Na trzeźwo często jednak aborterzy
są zmuszeni skonfrontować się z tym, co robią. Na Zachodzie istnieją już
treningi psychologiczne dla Centurionów, czyli lekarzy, którzy przestali
usuwać ciąże i próbują sobie poradzić z tą świadomością i z trudnymi wspomnieniami.
Proszę opowiedzieć o programie terapeutycznym "Żywa nadzieja",
który wywodzi się z Instytutu IIPLCARR.
Opracowano go w Kanadzie i tam jeden cykl terapeutyczny trwa 3 miesiące,
składa się z 35 dwugodzinnych sesji. Natomiast tu w Polsce terapia zajmuje
okres 10 miesięcy, spotykamy się raz w tygodniu na 3-4 godziny. Są to
zamknięte grupy, czyli rozpoczynają się i kończą w takim samym składzie
osobowym. Zalecana jest stała obecność na zajęciach.
Pierwsza faza terapii jest bardzo intensywna, "rozkopuje" dużo
głęboko ukrytych, trudnych i bolesnych wydarzeń. Najgorsze co można zrobić,
to porzucić terapię w tym czasie. Jest się wtedy na pewno, w gorszym stanie
niż przed rozpoczęciem jej. To leczenie jest skierowane do osób mocno
zmotywowanych, bo wiąże się z rozpracowywaniem trudnych przeżyć, zapomnianych
urazów.
Potem trzeba się z tym wszystkim odkrytym w sobie spotkać, nauczyć się
odczuwać emocje. Następnie uczymy się zachowań asertywnych, rozpoznawania
manipulacji u ludzi i u siebie, konstruktywnych sposobów radzenia sobie
z różnymi sytuacjami. Jest także czas na godzenie się ze stratami. Istnieją
pewne procedury pomagające zamknąć bolesne wydarzenia, urazy. Dla przykładu
kobieta dokonująca wcześniej aborcji będzie uczona obywania się ze swoim
poczuciem winy i odpowiedzialnego dzielenia się nim z partnerem i środowiskiem
oraz aborterem. Kobiety zmagające się z poronieniem dziecka będą mogły
pożegnać się z nim, poradzić sobie z tą stratą. Dla osoby ocalonej od
aborcji istnieją również procedury pomagające "poukładać" najtrudniejsze
przeżycia. To wszystko generalnie zmierza do tego, aby poddający się terapii
był w stanie po tym całym procesie wybaczyć wszystkim tym, do których
ma pretensje, najczęściej rodzicom, a także pojednać się z osobami, które
zranił i które jego zraniły. Dzięki temu łatwiej mu będzie radzić sobie
w dalszym życiu i odczuwać radość.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję
Artykuł pochodzi ze strony http://psychotekst.com/strona.php?nr=84 |