Lesława Jaworowska
Trenerka Rozwoju Osobistego i Duchowego
WROCŁAW
Zapisy na sesje indywidulane we Wrocławiu oraz informacje o metodzie:
(0) 692-098-076
poczta@radykalnewybaczanie.com.pl
Chcesz wiedzieć więcej o mnie? Wejdź tutaj.
|
Strona internetowa Ireny Polkowskiej - Rutenberg http://irenapolkowska-rutenberg.pl/
Artykuł ukazał się w "Nieznanym Świecie"
Nazywam się Irena Polkowska-Rutenberg. Urodziłam się i wychowałam w Warszawie.
Przeżyłam tam całą wojnę, a od 1947 roku mieszkam w Nowym Jorku. Metodę
Radykalnego Wybaczania i jej autora Colina Tippinga poznałam, gdy już
wiedziałam, że mam nowotwór i że jeżeli nie zmienię swego stosunku do
istoty wybaczania, to nie będę w stanie zwalczyć choroby.
Moja druga mastektomia, której poddałam się w styczniu 2002 r. nie odniosła
oczekiwanego skutku. Nowotwór wykryty w trakcie operacji w układzie limfatycznym
nie był związany z rakiem piersi. Odmówiłam chemioterapii. Przekonałam
też mojego onkologa, że dla mnie, 73-letniej kobiety, długość życia nie
odgrywa większego znaczenia.
Moje pierwsze warsztaty z Tippingiem na początku 2002 r. poświęcone były
uzdrowieniu życia za pomocą Radykalnego Wybaczania. Ważną część stanowiło
ćwiczenie oparte na technice przedstawionej w książce Tippinga. Ku mojemu
zdumieniu efekty ćwiczeń poczułam natychmiast i bez wahania kupiłam książkę.
Następnego dnia, po nocy spędzonej na jej czytaniu, podczas kilkugodzinnej
prywatnej sesji z autorem, przeszłam przez coś, co teraz mogę określić
jako transformację.
Instynktownie, za pomocą kinestetycznego sygnału zarejestrowanego przez
całe moje ciało, zrozumiałam, że przechodzę przez coś bardzo dla mnie
ważnego. Reakcja ta była odpowiedzią na pytanie Colina, czy znam polski
na tyle, aby po otrzymaniu dyplomu jako trener przedstawiać Radykalne
Wybaczanie w Ojczyźnie. Zdumiona, z gęsią skórką na ramionach, odpowiedziałam,
że chyba tak.
W ciągu tygodnia podpisałam kontrakt z Instytutem Radykalnego Wybaczania
i otrzymałam materiały do korespondencyjnej nauki, aby stać się trenerem.
Przesłałam również książkę Tippinga do Krzysztofa Doroszewskiego, dyrektora
wydawnictwa Medium, który ją zaakceptował i wydał.
Najważniejszą częścią Radykalnego Wybaczania jest wypełnienie Arkusza
Wybaczania, który jest zamieszczony w książce. Pierwszy Arkusz poświęciłam
swojemu synowi. Po jego wypełnieniu zauważyłam rezonans pomiędzy stosunkiem
syna do mnie a moim stosunkiem do mojej matki.
W pierwszej części Arkusza opisałam moją wersję dramatu, powodującego
mój ból, smutek i złość. Dotyczył on problemów związanych z moim dorosłym
synem, z jego brakiem miłości i szacunku dla mnie oraz z jego okrutnym
zachowaniem się w stosunku do mnie, gdy byłam chora.
W drugiej części Arkusza znalazłam inne podobne sytuacje będące ciągle
powtarzającymi się wzorcami, a wśród nich mój stosunek do matki jako ten
najważniejszy.
Następny Arkusz był o mojej matce. Opisał najbardziej bolesny i pozbawiający
energii dramat mojego życia, który rozpoczął się zanim przyszłam na świat,
a zakończył się, gdy matka umarła, mając 89 lat. Psychiatrzy, którzy leczyli
jej nerwice, twierdzili, że nie powinna mieć dzieci. Sama też wiedziała,
że nie będzie w stanie opanować się podczas doprowadzających ją do szału,
bolesnych ataków migreny. Ataki te prześladowały ją od lat, a w ich trakcie
nie była w stanie się opanować. Nie pozbyła się ciąży, bo była zakochana
w moim ojcu i chciała urodzić mu syna. Zawsze zresztą miałam uczucie,
że nie wybaczyła mi, że byłam dziewczynką.
Wypełnienie Arkusza o matce zmusiło mnie do powrotu do bardzo trudnego
dzieciństwa, kiedy to żyłam w ciągłym strachu, nie wiedząc kiedy i za
co zostanę ukarana. Wróciło wspomnienie zawału i długotrwałej choroby
matki. To właśnie wtedy najbardziej byłyśmy od siebie zależne. Ja od niej
jako małe, okrutnie przez nią traktowane dziecko, a potem ona ode mnie
podczas ostatnich lat życia jako chora, prosząca o moje wybaczenie i
miłość stara kobieta.
Długo po śmierci matki wspominałam lata jej choroby. Nie byłam wtedy w
stanie jej wybaczyć i pokazać, że ją kocham mimo że wiedziałam, jak
tego pragnęła. Uciekałam od niej, gdy tylko mogłam, pozostawiając ją pod
opieką innych. Najbardziej winna czułam się, gdy przypominałam sobie nasze
ostatnie wspólne minuty zanim straciła przytomność po raz ostatni. Odwróciła
głowę i szepnęła: Pocałuj mnie. Gdy ją pocałowałam, mówiąc jak bardzo
ją kocham, oczy wypełniły się jej łzami, szepnęła: Dziękuję i straciła
przytomność. Umarła kilka godzin później.
Wkrótce po śmierci matki pogorszyło się moje zdrowie i relacje z ludźmi,
nawet tymi najbliższymi. Zaczęły się poważne problemy finansowe. Po raz
pierwszy w życiu poczułam, że nie lubię samej siebie i że tracę optymizm
i poczucie humoru. Nie mogłam się pogodzić z tym, że nie wybaczyłam matce
i nie okazałam jej miłości, kiedy tak bardzo tego potrzebowała.
W tym samym czasie odwrócił się ode mnie mój syn. Zaczął mnie traktować
tak, jak niegdyś ja traktowałam swoją matkę. Wtedy nie znałam jeszcze
reguł Radykalnego Wybaczania i nie rozumiałam tego, co się dzieje. Nie
zdawałam sobie sprawy z tego, że nieświadomie swoje poczucie winy przeniosłam
na stosunki z synem.
Wypełnianie Arkusza Wybaczania, częste słuchanie specjalnego CD i udział
w warsztatach Radykalnego Wybaczania miało ogromny wpływ na moje życie.
Zginęło poczucie winy i ofiary, a metoda Tippinga stała się moim nowym
sposobem na życie. Wierzę, że Bóg się nie myli. Wierzę, że dramat, jaki
rozegrał się między mną a moja matką był punktem kulminacyjnym w naszym
duchowym rozwoju. Lubię myśleć, że to nasze dusze zdecydowały o tym, że
razem zjawią się na Ziemi, aby wzajemnie sobie pomagać.
Miałam 10 lat, kiedy do Warszawy wkroczyli Niemcy. Po Powstaniu razem
z matką opuściłyśmy stolicę z transportem do Zeitheim. Od wybuchu wojny
minęło pięć lat strachu i wyrzeczeń. Wtedy to doznałam od losu wielu trudnych
lekcji. Moje życie nieraz było zagrożone, wiedziałam jednak, że przeżyję.
Marzyłam, że gdy dorosnę będę pomagać ludziom cierpiącym, a w szczególności
dzieciom.
Życie kochałam zawsze. Dopiero jednak od czasu, gdy znalazłam swoją życiową
pasję jako trener Radykalnego Wybaczania, jestem w nim zakochana. Nie
mam wątpliwości, że moja modlitwa nareszcie się spełniła. Głęboko wierzę
w to, czego uczę. Jak nie tracić energii na to, co nie wspiera życia,
na to, co było, ani na to, co będzie. Jak zamienić odzyskaną energię na
uzdrowienie siebie i odnalezienie życiowej pasji. Również jak zakochać
się w życiu, aby udowodnić naszym duszom, że zawsze i we wszystkim możemy
się zakochać, a więc warto, aby z nami jeszcze pozostały
|